Menu Start, którego Microsoft nie umie naprawić, a jeden mod umie
Moi drodzy, dzisiaj temat, który łączy pokolenia: menu Start w Windows 11. Microsoft pracuje nad nim od pięciu lat, zatrudniając zapewne setki inżynierów, dziesiątki projektantów i co najmniej jednego człowieka odpowiedzialnego za sekcję „Polecane”, którego nazwiska nie znamy, ale wszyscy chcielibyśmy zamienić z nim dwa słowa. Efekt tej pracy jest taki, że pół internetu szuka sposobu, jak to menu wyłączyć, przerobić albo przynajmniej przemeblować. I okazuje się, że rozwiązanie istnieje. Nie w Redmond. W darmowym, open-source’owym narzędziu o nazwie Windhawk.
Problem, czyli menu Start jako produkt kompromisu
Przypomnijmy, na czym polega dramat. Menu Start w Windows 11 to duży prostokąt, w którym połowę miejsca zajmują przypięte aplikacje (w tym te, których nie przypinaliście — pozdrowienia od działu partnerstw), a drugą połowę sekcja „Polecane”, czyli algorytmiczny kolaż plików, które otwieraliście trzy tygodnie temu, i aplikacji, które Microsoft uważa, że powinniście otwierać. Lista wszystkich aplikacji — ta rzecz, po którą ludzie faktycznie klikają Start — schowana za dodatkowym przyciskiem. Marginesy hojne jak na bankiecie, gęstość informacji jak na billboardzie.
Użytkownicy proszą o możliwość wyłączenia „Polecanych” mniej więcej od premiery systemu. Microsoft w odpowiedzi przez lata oferował opcję, która pozwalała sekcję… zmniejszyć. Nie usunąć. Zmniejszyć. To trochę tak, jakby sąsiad grillował wam pod oknem, a administracja w odpowiedzi na skargę przestawiła grill o metr.
Rozwiązanie, czyli Windhawk i Start Menu Styler
Windhawk to otwartoźródłowa platforma modów do Windowsa — coś w rodzaju sklepu z łatkami pisanymi przez społeczność, z centralnym zarządzaniem: instalujesz, włączasz, wyłączasz, aktualizujesz z jednego miejsca. A wśród modów gwiazdą jest Windows 11 Start Menu Styler, drugi najpopularniejszy mod całej platformy — co samo w sobie jest recenzją domyślnego menu wystawioną przez rynek.
Jak to działa w praktyce:
- Pobieracie Windhawk z windhawk.net i instalujecie.
- W zakładce modów wyszukujecie „Windows 11 Start Menu Styler” i klikacie Install.
- W ustawieniach moda wybieracie z listy gotowy motyw — i menu zmienia się od razu po zapisaniu.
Tyle. Bez rejestru, bez podmieniania plików systemowych na ślepo, bez rytuałów z DLL-kami znanych z czasów Windows XP. A motywy potrafią rzeczy, o które użytkownicy błagali latami: całkowite usunięcie sekcji Polecane, lista wszystkich aplikacji obok przypiętych zamiast za osobnym kliknięciem, kompaktowe układy bez hektarów paddingu, przezroczyste tła, a nawet układy wielokolumnowe w stylu porządnego launchera. Dla dłubiących głębiej: motywy to deklaratywne style celujące w konkretne kontrolki XAML (target + styles), więc można je edytować, łączyć elementy różnych motywów i pisać własne — jest do tego cały przewodnik stylowania na GitHubie z gotowymi snippetami na najczęstsze życzenia.
I tu Wujek, jako człowiek, który sam grzebie w UI zawodowo, musi zdjąć czapkę. To jest elegancka architektura: zamiast podmieniać komponenty systemu, mod stylizuje istniejące drzewo interfejsu. Jeden framework, dziesiątki motywów, zero kosztu, kod na widoku. Grupka zapaleńców zrobiła po godzinach system personalizacji, którego korporacja z kapitalizacją liczoną w bilionach nie dostarczyła przez pięć lat. Nie dlatego, że nie umie — umie doskonale. Dlatego, że sekcja „Polecane” nie jest błędem. Jest funkcją. Tylko nie waszą.
Łyżka dziegciu, bo Wujek uczciwy
Żeby nie było, że Wujek sprzedaje wam krainę mlekiem płynącą: mody mają swoje realia. Po większych aktualizacjach Windowsa (jak 25H2) motywy potrafią się rozjechać — ikony rozsypane po menu, układ do poprawki — i trzeba czekać na aktualizację motywu albo poprawić styl samemu. Komentarze pod popularnymi motywami to w połowie „best menu ever”, a w połowie „przestało działać po update, help”. To naturalna cena grzebania w cudzym UI, które właściciel przestawia bez pytania. Do tego zasada higieny: instalujcie mody od autorów z reputacją, bo mod z definicji ma dostęp do wnętrzności systemu — na szczęście kod każdego moda w Windhawku jest jawny i można go przeczytać przed instalacją, co i tak stawia go o klasę wyżej niż niejeden „darmowy optymalizator RAM-u” z reklamy.
Rada Wujka
Jeśli menu Start w Windows 11 doprowadza was do zgrzytania zębami — a statystycznie doprowadza — nie czekajcie, aż Microsoft odkryje, że użytkownik ma zdanie. Piętnaście minut z Windhawkiem załatwia sprawę, odwracalnie i za darmo. A rada Wujka na dziś brzmi: kiedy producent systemu mówi wam „tak ma być”, a społeczność w wolnym czasie pokazuje, że wcale nie musi — wierzcie społeczności. Ona przynajmniej nie ma działu monetyzacji sekcji Polecane.



Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.